Moja była bladoróżowa, krepdeszynowa228, przybrana kremowymi koronkami i różowym atłasem. Do tego miałam pąsowe róże, przysłane mi przez J. McB. (Sallie podszepnęła mu, jaki ma wybrać kolor). Wszystkie trzy miałyśmy atłasowe pantofelki, jedwabne pończoszki i szyfonowe229 chusty koloru sukni.

Te wszystkie szczegóły modniarskie musiały wywrzeć na panu głębokie wrażenie, prawda?

Trudno oprzeć się myśli, że biedni mężczyźni, dla których szyfon, koronki weneckie i ręczne hafty są tylko pustymi dźwiękami, zmuszeni są pędzić szary, bezbarwny żywot. Kobieta natomiast, bez względu na to, czy poświęca się specjalnie dzieciom, mikrobom230, poezji, kuchni, służącym, równoległobokom, ogrodnictwu, Platonowi231 czy brydżowi232 — zasadniczo i nade wszystko poświęca się sukniom.

Jest to jedyny rys natury, który spokrewnia z sobą cały świat. (Myśl nie moja; zapożyczyłam ją z jednej ze sztuk Szekspira233).

Powróćmy jednak do naszych spraw. Czy mam powierzyć panu, Ojczulku drogi, pewien sekret, niedawno przeze mnie odkryty? A przyrzeknie mi pan, że nie będzie mnie pan uważał za próżną? W takim razie proszę posłuchać:

Jestem ładna.

Naprawdę. Byłabym straszną idiotką, gdybym nie wiedziała o tym, mając trzy lustra w pokoju.

Przyjaciółka

PS Niech to będzie taki niegodziwy anonimowy list, o jakim czyta się w powieściach.

*