20 grudnia

Drogi, Kochany Ojczulku-Tatuńciu-Pajączku-Długonóżku!

Mam tylko chwilę, bo muszę wysłuchać dwóch wykładów, zapakować kufer i walizkę i zdążyć na pociąg o czwartej po południu — ale nie mogę wyjechać, nie napisawszy do pana i nie powiedziawszy panu, jak bardzo jestem zachwycona moją przesyłką gwiazdkową.

Zachwycona jestem futrem, naszyjnikiem, szalikiem z jedwabiu, rękawiczkami, chusteczkami, książkami, torebką — ale nade wszystko zachwycona jestem panem. Ale dlaczego tak mnie psujesz, Ojczulku? Jestem tylko człowiekiem i w dodatku młodą dziewczyną. Czy podobna, abym z należytym skupieniem i niewzruszonym spokojem kierowała mój umysł na drogę wiedzy, jeśli mój własny Opiekun odwodzi mnie od niej błyskotkami i marnościami światowymi?

Zaczynam mieć grube podejrzenia co do tego, który z opiekunów Domu Wychowawczego imienia Johna Griera był ofiarodawcą dorocznej choinki na Boże Narodzenie i lodów co niedzielę! Zasługuje pan, aby być szczęśliwy za wszystko dobro, które pan czyni.

Żegnam pana i życzę wesołych świąt,

oddana panu całym sercem,

Aga

PS Posyłam panu mały zadatek przyjaźni. Jak pan sądzi, mógłby ją pan polubić, gdyby ją pan poznał?

*