Jednocześnie pełen dumy zachwyt wobec rozumu człowieka przesłaniał straszliwy obraz gwiezdnego wszechświata. Życie szybko przemijające — o tyle kruche, że może istnieć tylko na planetach podobnych do Ziemi — płonie maleńkimi ognikami gdzieś w czarnych i martwych głębinach przestrzeni.
Cała siła i trwałość życia zawarta jest w jego skomplikowanej organizacji, którą zaledwie zaczęliśmy rozumieć, organizacji zdobytej w ciągu milionów lat historycznego rozwoju, w walce wewnętrznych przeciwieństw, poprzez niekończącą się zmianę przestarzałych form na nowe i bardziej doskonałe.
W tym jest siła życia, jego przewaga nad materią nieżywą, bezwładnie biorącą udział w procesach kosmicznych, a niepodlegającą, komplikacjom i udoskonaleniom. Jednakże pomimo groźnej wrogości sił kosmicznych życie trwa nadal, rozwija się i wreszcie rodzi myśl, która opanowuje siły przyrody, analizuje jej prawa, z pomocą których zwycięża przyrodę.
U nas na Ziemi i tam w głębinach przestrzeni rozkwita życie — potężne źródło myśli i woli. Źródło to w następstwie zamieni się w potok, który szeroko rozleje się po wszechświecie. Potok, który połączy oddzielne rzeczki w jeden potężny ocean myśli. Rękojmią tego jest odkrycie zamknięte w pudełku Tao — Li.
I Szarów zrozumiał, że wrażenia, jakich doznał tej nocy, obudziły na nowo siłę jego twórczej myśli, która zdawała się zasypiać.
Będzie działał nadal, nie obawiając się nowych odkryć, bez względu na to co przyniosą.
* * *
Starszy pomocnik kapitana okrętu „Witim” niedbale oparł się o połyskujące w promieniach słońca poręcze. Duży okręt zdawał się spać na miarowo kołyszącej się zielonej fali, okrążony powoli biegnącymi odblaskami światła. Obok angielski okręt o wysokim dziobie puszczał gęsty dym i leniwie kołysał dwoma białymi krzyżami masywnych masztów.
Południowy skraj zatoki, prawie równy i czarny od głębokich cieni, kończył się ścianą czerwono-fioletowych gór, okrytych liliowymi cieniami. Oficer usłyszał na dole ciężkie kroki i ujrzał na schodkach mostku masywną głowę i szerokie ramiona profesora Dawydowa.
— Cóż tak wcześnie, Ilja Andrejewiczu? — przywitał uczonego.