Działanie wody i atmosfery rozdrabnia taki wał na systemy dolin i grzbietów górskich, tworząc to, co nazywamy krajami górzystymi.
Najdziwniejsze jest to, że ogniska wulkaniczne oraz obszary, na których nastąpiło zgniecenie skał, znajdują się stosunkowo niegłęboko — wszystkiego kilkadziesiąt kilometrów od powierzchni ziemi, podczas gdy centralne części planety skryte są pod warstwą substancji o grubości trzech tysięcy kilometrów, a znajdującej się widocznie w stanie trwałego spokoju.
Dawydow zbliżył się do burty, jakby starając się w myśli przebić grubą warstwę oceanu i jego dno, ażeby odgadnąć, co dzieje się na głębokości sześćdziesięciu kilometrów.
Twarda, zastygła substancja naszej planety utworzona jest ze stałych, nierozpadających się pierwiastków chemicznych — tych dziewięćdziesięciu dwóch cegiełek, z których składa się wszechświat. Pierwiastki te tu na Ziemi są stałe i niezmienne, w przeciwieństwie do gwiazd, na których odbywają się procesy przejścia pierwiastków od form niestałych do stałych, łańcuchowe reakcje atomowe, które wydzielają kolosalne ilości energii — ciepła, światła i innych niemniej potężnych promieniowań. A jeżeli nawet w ostygłej masie substancji Ziemi istnieją jeszcze jakieś niestałe pierwiastki — pozostałości po byłych procesach atomowych przeobrażeń tamtej epoki, kiedy nasza planeta była tylko jakimś zgęszczeniem rozżarzonej materii gwiezdnej? Pierwiastki te są rozproszone i dlatego bezczynne do czasu, aż w nieskończonych przesunięciach i przegrupowaniach materii utworzą się dość pokaźne skupiska ich o dużym ciężarze atomowym, jak uran, tor albo inne jeszcze, nieznane nam, niestałe, łatwo rozpadające się pierwiastki.
Wówczas, jak to obecnie wiemy, mogą rozwijać się potężne łańcuchowe reakcje rozpadu, które wydzielają dużo energii, powodując tym samym przesuwanie się części skorupy ziemskiej.
Oznacza to, że nieznane nam siły, powodujące ruchy skorupy ziemskiej, są następstwem nieskończenie dawno zagasłych przeobrażeń atomowych, substancji gwiezdnej. A jeśli tak jest, jeśli tworzenie się gór na Ziemi spowodowane jest głębinowymi reakcjami atomowymi, to mamy nadzieję opanowania w przyszłości tych ognisk reakcji atomowych. Należy ich szukać w podnoszących się pofałdowanych górach i wulkanicznych przestrzeniach, jak te na Oceanie Spokojnym… Możliwe, że w chwilach największego rozwoju głębinowych reakcji atomowych, przedostają się na powierzchnię potężne promieniowania, które pozwalają określić miejsce, gdzie zachodzi rozpad atomów.
Ale w takim wypadku w dawnych epokach geologicznych, promieniowania te mogły wywierać potężne działanie na żyjących mieszkańców planet w miejscach, gdzie zachodziło formowanie się fałdów i gór.
Dawidów przypomniał sobie gigantyczne skupienia kości wymarłych jaszczurów, których badaniem zajmował się w Azji środkowej; próżno próbował wtedy znaleźć właściwe wyjaśnienie przyczyny nagromadzenia szczątków milionów jaszczurów w tych samych miejscach.
Instynktem uczonego wyczuwał ważność swoich domysłów. Zatopiony całkowicie w rozmyślaniach, nie spostrzegł upływającego czasu, a gdy przypadkowo spojrzał na zegarek, zrozumiał, że spóźnił się na obiad, i zaklął siarczyście.