— Nie możemy tym się zrażać. Pomogą nam! Diabli niech wezmą ten Kam. A zresztą, jaką mamy pewność, że tam, gdzie zachowały się ślady zabitych przez „nich” dinozaurów, znajdują się również ich ślady? Żadnej! Jeśli, oni” zjawili się, to nie widzę powodów, dla których mieliby siedzieć na jednym miejscu. Dlaczego nie możemy poszukać w naszych kredowych złożach? I mogę powiedzieć z góry; jeśli istnieją podobne pozostałości, to można je odnaleźć tylko w systemach wysokich i młodych grzbietów górskich. W Kamie odkrycie to jest przypadkowe. Dlaczego? Dlatego, że tam, gdzie skorupa ziemska rozszczepiona jest na niezliczone drobne działki, z których jedne się podnoszą, a drugie się opuszczają — tylko tam mogą zachować się różne małe i przypadkowe złoża i uniknąć nieuchronnego rozmycia. Jeśli jakieś małe wgłębienie zaczęło opuszczać się jeszcze w okresie kredowym, a potem pozostało tam w postaci niewielkiego zagłębienia pośród gór, pod wciąż narastającymi warstwami osadów — to może ocaleć to, co w innych miejscach, na przykład na równinie, zostanie rozmyte, przeniesione i zniszczone. Odpowiednie miejsca istnieją w naszych górach Kazachstanu, Kirgizji, w ogóle w Azji Środkowej. Góry te odnoszą się do wielkiej górotwórczej fazy Alpejskiej[11], która rozpoczęła się z końcem okresu kredowego. Mamy gdzie szukać, ale należy wiedzieć, czego szukać.
— Słowo daję, że nie rozumiem cię, Ilja Andrejewiczu — przerwał Szatrow.
— Czy nie jest jasne czego, a właściwie kogo szukać?
— Właśnie, że nie masz racji! Powinniśmy ustalić, jaki był wygląd tych przybyszów, czym właściwie byli — może tylko protoplazmą, której ślady nie mogły się zachować. To jest pierwsza rzecz. Po wtóre co tu robili. Pierwsze pomoże nam ustalić, jakie szczątki możemy napotkać przy wykopach — drugie — gdzie najłatwiej możemy na te szczątki natrafić, jeśli one w ogóle istnieją. Przez jakie miejsca naszej planety przybysze ci mogli wędrować? Ach, jeśli się głębiej zastanowić, to nasze przedsięwzięcie wyda się beznadziejne. Oczywiście nie oznacza to, że mamy się wyrzec naszych zamiarów! A więc jak za dawnych dobrych czasów kiedyśmy wspólnie pisali pracę, podzielmy wykonanie naszych zamierzeń. Ty opracujesz pierwsze zagadnienie od strony biologicznej. Ja zaś opracuję kwestię drugą, to jest całą geologię, kierunek i rozwój poszukiwań. Mam niektóre pomysły — wszak badałem nasze olbrzymie średnio azjatyckie obszary pobytu dinozaurów.
— Powierzyłeś mi niełatwe zadanie! — wykrzyknął Szatrow. — Kto wie, czy można zbadać, jakie formy życia istniały w innych światach! Tu przecież nikt nie może powiedzieć nic określonego na ten temat, słowo daję.
— Zgnilizna, gnuśność i nędza inteligencka! — nagle rozwścieczył się Dawydow. — Oczywiście, zadanie jest bardzo trudne, dlatego że brak faktów, trzeba będzie pracować jedynie wyobraźnią. Cała nadzieja w pomocy rozumu. Przełamać ślepą ścianę! Ale jeśli twoja głowa nie wymyśli nic do rzeczy, któż z nas wszystkich to rozstrzygnie? A fantazje o różnych formach życia — o wszelkich tworach z metalu lub kamienia — to pozostawcie pisarzom. Nam nie jest z tym do twarzy. Należy pamiętać o energetyce życia, która powstała nie przypadkowo, ale całkiem zgodnie z prawami natury. Zasadnicze podstawy są następujące i ażeby pozostać do końca uczonymi, na nich się musimy opierać. Budowa żywych istot nie jest przypadkowa. Przede wszystkim jedność materii wszechświata jest rzeczą dowiedzioną — wszędzie i zawsze, tak jak i na naszej Ziemi, istnieją dziewięćdziesiąt dwa pierwiastki. Dowiedziono również wspólnoty praw chemicznych i fizycznych we wszystkich głębinach wszechświatowej przestrzeni. A jeżeli tak, to — Dawydow trzasnął pięścią w stół — żywe stworzenie składające się z najbardziej skomplikowanych cząsteczek musi mieć za podstawę węgiel, który zdolny jest do tworzenia najbardziej skomplikowanych połączeń. Po wtóre, podstawą życia jest wykorzystanie energii promieniowania Słońca, wykorzystanie najbardziej rozpowszechnionych i efektywnych chemicznych reakcji tlenowych. Czy tak?
— Wszystko jedno — skinął Szatrow — ale na razie…
— Jedną chwileczkę. Im bardziej skomplikowana jest budowa cząsteczek, tym łatwiej rozpadają się one w wyższej temperaturze; w materii rozżarzonych gwiazd w ogóle nie istnieją związki chemiczne. W mniej silnie nagrzanych światach, jak w widmach zimnych czerwonych gwiazd, w plamach słonecznych, wykrywamy tylko najprostsze połączenia chemiczne. Dlatego też można twierdzić, że powstanie życia w każdej, najbardziej niezwykłej formie może nastąpić tylko w stosunkowo niskiej temperaturze. Nie powinna ona jednak być zbyt niska, gdyż wtedy zanadto zmniejszy się ruch cząsteczek i przestaną zachodzić reakcje chemiczne, a więc nie będzie się tworzyć potrzebna dla życia energia. Dlatego można z góry, bez specjalnych przewidywań mówić o określonych wąskich granicach temperatury, w których istnieją żywe organizmy. Nie będę cię zamęczał długimi rozumowaniami, ale łatwo jest zrozumieć, że są to granice temperatury, w których woda istnieje w stanie płynnym. Woda rozpuszcza i roznosi substancje potrzebne dla życia organizmu.
Aby powstało życie wraz z narastającymi jego komplikacjami, potrzebny jest długotrwały, historyczny, ewolucyjny rozwój. Czyli że warunki konieczne dla jego istnienia powinny być trwałe w wąskich granicach temperatury, ciśnienia, promieniowania i tego wszystkiego, co rozumiemy jako warunki fizyczne na powierzchni Ziemi.
Co zaś dotyczy myśli, to może przejawić się tylko w bardzo skomplikowanym organizmie, o wysokim rozwoju przemian energetycznych — w organizmie, który jest w pewnym stopniu niezależny od otaczającego środowiska. To znaczy, że dla powstania istot myślących istnieją granice węższe — podobne do wąskiego korytarza biegnącego poprzez czas i przestrzeń.