— Będziemy kontynuowali nasz przegląd. Nieprędko nadarzy się znów taka cudowna noc, a poza tym teleskop może być zajęty. Chcielibyście obejrzeć centrum naszego wszechświata, oś, dookoła której obraca się „gwiaździste koło” naszej Galaktyki?[2]

Znowu zawyły motory. Szatrow odczuł ruch platformy. W szkłach binokularu powstał rój mętnych ogników. Bielski niezupełnie zatrzymał ruch teleskopu.

Ogromna maszyna poruszała się niedostrzegalnie i bezdźwięcznie, a przed spojrzeniem Szatrowa przepływały odcinki Drogi Mlecznej w okolicy konstelacji Strzelca i Wężownika.

Krótkie wyjaśnienia Bielskiego pomagały Szatrowowi szybko orientować się i rozumieć to, co widział.

Przyćmionym blaskiem świecąca gwiezdna mgła Drogi Mlecznej rozsypała się niezliczonymi rojami ogników. Roje te zgęszczały się i tworzyły ogromny wydłużony obłok, przecięty dwiema ciemnymi pręgami. Dookoła jasno płonęły, jakby wyskakując z głębin przestrzeni, poszczególne, rzadkie, bliżej Ziemi położone gwiazdy.

Bielski zatrzymał teleskop i zastosował znaczniejsze powiększenie. Teraz w polu widzenia był prawie cały gwiezdny obłok — gęsta błyszcząca masa, w której nieuchwytne były poszczególne gwiazdy. Dookoła roiły się zgęszczając się i rzednąc miliony gwiazd. Na widok tej obfitości światów, które co do wielkości i siły światła nie ustępowały naszemu Słońcu, Szatrow odczuł jakieś smętne przygnębienie.

— W tym kierunku znajduje się środek naszej Galaktyki — wyjaśnił Bielski — w odległości trzydziestu pięciu tysięcy lat świetlnych[3]. Sam punkt ten jest dla nas niewidoczny. Oto tu na prawo widnieje czarna, ogromnej wielkości plama — jest to masa ciemnej materii, która zasłania środek Galaktyki. Ale dookoła niego obracają się wszystkie gwiazdy naszego wszechświata, dookoła niego pędzi Słońce z szybkością prawie trzechset kilometrów na sekundę. Gdyby nie było tej ciemnej zasłony, Mleczna Droga byłaby o wiele jaśniejsza, a nasze nocne niebo wydawałoby się nie czarne lecz popielate… Jedziemy dalej…

Teleskop przesunął się.

Szatrow ujrzał czarne przerwy w rojach gwiezdnych ciągnące się na przestrzeni milionów kilometrów.

— To są obłoki ciemnego pyłu i materii składającej się z drobnych odłamków kosmicznych — wyjaśnił Bielski. — Pojedyncze gwiazdy przeświecają poprzez nie swymi pozafiołkowymi i pozaczerwonymi promieniami, jak to wykazały zdjęcia zrobione na specjalnych kliszach…