Rozdział IX

Ojciec nie chciał dłużej tolerować Hudl w domu. Gdyby nawet przyszło mu mieszkać na ulicy, to z tą przeklętą babą nie chciał mieszkać pod jednym dachem.

Hudl nie miała zamiaru się wyprowadzić. Krzyczała, że jest wdową, że chcemy ją unieszczęśliwić, że się na nią uwzięliśmy.

Ojciec jednak się uparł. Nic nie pomagało. Musiała się wyprowadzić.

Tego dnia słońce świeciło niezwykle jasno i odbijało się srebrzystym blaskiem od rynsztoków, szyb okiennych i mokrych dachów.

Dziewczęta z rozwichrzonymi fryzurami, w nocnych koszulach stały w otwartych oknach i czyszcząc szyby, śpiewały pieśni o miłości i o sierotach.

Zbliżało się święto Pesach. Piękne święto wiosny i wyzwolenia, na cześć którego moja mama zawsze śpiewała:

— Święto Pesach — najpiękniejsze święto,

człowiek je do syta.

Żona jest królową, mąż jest królem,