Sama Ita podczas wieczerzy paschalnej po prostu promieniała. Tyle w niej było ognia. Twarz rumiana, uszy czerwone. Również ręce miała zaróżowione. Od czasu do czasu chowała je pod stołem. Gdyby bluzka nie była czerwona tylko czarna, to jej ręce wyglądałyby jak języki ognia. Czarna głowa Ity była umyta, włosy uczesane w loki i loczki. Błyszczała jakąś cienistą niebieskawością. Od Ity bił przyjemny zapach. Kiedy poruszała się, słychać było szelest jedwabnej spódnicy. Mogła sobie pozwolić na trochę luksusu. Przywiozła z Warszawy kufer z rzeczami.
Poza tym siedzi przy stole Jojne. Ita raz po raz przechodzi obok niego. Stara się zwrócić na siebie jego uwagę, aczkolwiek Jojne zasiadł do wieczerzy w nieświątecznym ubraniu i nieświątecznym uczesaniu. Chudy, z jabłkiem Adama w ciągłym ruchu, z dziobami na policzkach, w wytartej marynarce, nie wygląda zbyt zachęcająco.
Tato czyta Hagadę34 na głos. Ja powtarzam za nim jeszcze głośniej. Jojne zaś mruczy ją pod nosem. Przewraca kartki Hagady jednym palcem.
— Jojne — powiada do niego matka — mruczysz Hagadę jak ów niedźwiedź.
— Jaki niedźwiedź?
Opowiada więc mama historię o pewnym Żydzie, który chciał nauczyć niedźwiedzia modlić się. Wziął w tym celu modlitewnik i włożył między kartki ciasteczka z makiem. Niedźwiedź wsadzał łeb tam, gdzie było ciasteczko i szybko połykał je. Tam zaś, gdzie nie było ciasteczka, niedźwiedź wsadziwszy łeb tylko mruczał. W ten sposób niedźwiedź nauczył się modlić.
Jojne śmieje się do rozpuku. Ojciec nie słyszy. Ja znam tę opowieść od dawna. Ita uśmiecha się z zadowoleniem. Przygląda się siedzącemu po przeciwnej stronie stołu Jojne. Sama nie umie czytać Hagady. Otwiera więc usta jak ryba, która chce zaczerpnąć powietrza.
Mama również czyta. Ona potrafi czytać, jeszcze jak czytać! Wyraźnie, z zaśpiewem dziecka, przy wtórze krótkich westchnień. Słowa wysypują się z jej ust jak wygrzane, piękne perły. Dotrzymuje kroku ojcu. Wiem, że przy następnym wersecie ojciec zacznie się kiwać i podniesie głos. Wtedy mama wpada w jego słowa obcym, zimnym głosem i ostrzega:
— No!
Zawsze z niepokojem czekam na moment, kiedy ojciec dojdzie do tego wersetu i zacznie się kiwać. Z całego serca życzę sobie, żeby to szybko minęło. Co roku powtarza się ta sama scena. Ojciec zapomina, co było przed rokiem, a mama nie może się odzwyczaić od ostrzegania go.