Spaliśmy. Prawda, że Jojne nie tak od razu zasnął. Wstawał kilka razy i przechadzał się po pokoju, po czym wracał do łóżka, które trzęsło się i skrzypiało.
Długo przysłuchiwałem się temu, co się dzieje, aż zatkały mi się uszy. Nie wiem, czy długo spałem, ale w pewnej chwili poczułem, że mi zimno w plecy. Widocznie kołdra się ze mnie zsunęła. Zacząłem ją wciągać na siebie i wtedy zobaczyłem, że jestem sam w łóżku. Gdzie jest Jojne? Otwieram oczy. Słyszę, jak ojciec chrapie. W pokoju jest ciemno. Nic nie widać. Z tego chyba powodu cisza jest taka drażniąca. Dźwięczy mi w głowie, huczy w uszach. A może wcale nie jest tak cicho? Kiedy nastawiam uszu i wsłuchuję się pilnie, odnoszę wrażenie, że słyszę szelest przesuwającego się świstka papieru. Skąd dochodzi ten szmer? Z całą pewnością z bliska. Potem wydaje mi się, że słyszę jakieś słowa. Głos jest przytłumiony. Słowa padają powoli. Jakby z tamtej strony okiennicy. I nagle rozlega się trzask w szafie. Wiem, że kiedy szafa trzeszczy w ciemnym pokoju, to oznacza, że mamy do czynienia z nieboszczykiem. Może to Mojsze? Nie odczuwam strachu. Mojsze lubiłem i on mnie również. A mimo to ciarki mnie przechodzą. Dostaję gęsiej skórki. Nakrywam się kołdrą i z zapartym tchem czekam na powrót Jojne. Kołdra jednak staje się za krótka. Kiedy wciągam ją na głowę, obnażam nogi. Szafa znowu trzeszczy. Za okiennicą toczy się rozmowa. Nie, nie za okiennicą. Rozmowa toczy się obok mnie. Słyszę wyraźnie...
Tato chrapie ze świstem i gwizdem. Mama chyba nie śpi. Jojne dotychczas nie wrócił. Czyżby wyszedł na dwór? Ale zaraz słyszę gdzieś niedaleko głos Ity. Przysiągłbym, że to jej głos. Przychodzi mi na myśl Hudl. Ona często w środku nocy budziła się i gadała. Mama mówiła, że kufer nie daje Hudl spać. Ale kto nie daje spać Icie?
I nagle słychać uderzenie jakiegoś niezbyt twardego przedmiotu. Uderzenie jest przytłumione, głuche. Jakby uderzenie butem. Rozlega się z tamtego kąta, gdzie stoją łóżka rodziców.
— A kota! A kota! — słyszę głos mamy. W jej głosie tkwi niepokój. I znowu słychać skrzypienie buta. Czyżby do pokoju wkradł się kot? Być może, że kiedy Jojne wrócił w nocy, wszedł za nim kot do domu. Mama właśnie rzuca w kota butami. Ale jak w tych ciemnościach trafić weń?
— Mamo — odzywam się — zdaje się, że kot jest przy oknie.
— Śpij! — głos mamy jest ostry.
Jest ciemno, ale mimo to zauważam, że obok mojego łóżka ktoś stoi. Czuję na twarzy jej oddech. Rękami przebiega po łóżku.
— Dlaczego nie śpisz?
— Jojne mnie obudził.