— U nas dziś Wielkanoc, więc je się bułki.
— A u nas jest Pesach. Nie wolno jeść chumecu.
— A mnie mama powiedziała, że wy, Żydzi, dodajecie do macy krew.
— Twoja mama to gojka.
— A ty jesteś Żydkiem!
— A ty jesteś siksą!
— Ty parchu!
— Sama jesteś parch!
Dziewczynka cofa się do drzwi swojego mieszkania, idę za nią. Oboje patrzymy na siebie jak psy. Drogę do mieszkania znam. To przecież nasze dawne mieszkanie. Znam też drogę na stryszek. Przychodzi mi na myśl, że tam, na strychu odwiedził kiedyś Józię rosyjski żołnierz. Tak stukał ciężkimi butami na schodach, że cały sufit się trząsł.
Chcę o tym powiedzieć Stasi. Chcę jej powiedzieć, żebyśmy razem weszli na strych, ale ona stoi już przy swoich drzwiach. Trzyma rękę na klamce.