— Tak, Ben-Cijon. Właśnie on!
— On przecież jest pisarzem gminy! Kobieto, co się z tobą dzieje?
— Ważna mi profesja! Ja też umiem pisać i nie robię z tego szumu.
— Daj już spokój. Nie wiesz, co mówisz?
— Wiem. Nie bój się, doskonale, wiem. Jestem pewna, że Mordechaj-Mendel jest o wiele porządniejszym człowiekiem od twojego Ben-Cijona.
— Żeby tak moi wrogowie byli szczęśliwi, jak Mordechaj-Mendel jest porządnym człowiekiem!
— A ja ci powiadam, że Mordechaj-Mendel kiedyś sterować będzie całą Polską!
— Sterować będzie pluskwami, a nie Polską!
— Jeszcze zobaczysz!
— Od dwudziestu lat już to widzę. Od kiedy Chana została jego żoną.