Mama mówiła szybko. Z przesadną gorliwością zaczęła się krzątać wokół ojca, jakby czuła się winna. Ojciec stał przy drzwiach. Przesuwa koniuszek języka to w jedną, to w drugą stronę ust. Znak, że zmiana mieszkania przypadła mu do gustu. Jedno tylko ale.

— Dlaczego nie zaczekałaś na mnie? Kto zestawił meble?

— Już je zestawiono.

— Łóżka też?

— Przecież widzisz.

— Właśnie widzę. Ale czy czasem nie połamano czegoś?

— Broń Boże.

— A kto zestawił szafę?

— Ten sam.

— Kim jest ten „zestawiciel”?