— Podejdź no, mały — powiedziała i odwracając oczy od lampki, ustawiła mnie wśród fałdów swojej barchanowej sukni. Przechyliła swoją twarz do mojej i otarłszy swój nos o mój, ochrypłym głosem zapytała:

— Opowiedziałeś matce?

— Nie. Nic nie powiedziałem.

— Na pewno?

— Na pewno!

— Przysięgnij!

— Żebym tak żył!

Moja twarz znalazła się w jej obu rękach.

— Chcesz, żebym cię pocałowała?

Nie byłem w stanie odpowiedzieć. Znowu zrobiło mi się ciasno.