W tym czasie mój kolega Jankiel przygotowywał się do czegoś. Co wieczór znikał z domu. Wracał późno, kiedy wszyscy spali, a szafka na chleb była już zamknięta na klucz.

Wpadało mi na myśl, że Jankiel ma zamiar uciec z domu. Miał już dosyć swojej macochy, która przy każdej okazji boleśnie go szczypała i wymierzała prztyczki w nos. Gdyby nie miał takiego zamiaru, nie unikałby mnie.

Szkoda mi było Jankiela. Nie miałem przecież innego kolegi. Kiedy jednak zbliżyło się święto Purim i na ulicy unosił się już zapach „Hamanowych ciast”, Jankiel wziął mnie na stronę i w najgłębszej tajemnicy wyznał, że tej soboty wieczorem odbędzie się w weselnej sali Josla, syna Celele, przedstawienie sztuki Sprzedanie Józefa. On, Jankiel, zagra w niej rolę cadyka Józefa.

— Nikogo innego, tylko Józefa!

— Sprzedanego Józefa zachciało ci się grać? Czy ty masz pojęcie, jak wyglądał biblijny Józef? Czy masz pasiastą koszulę? A w ogóle skąd Jankielowi, synowi bałaguły Jarme, do cadyka Józefa?

— Niech cię o to głowa nie boli — odpowiadał Jankiel — pasiastą koszulę uszyła mi krawcowa Szewa. Ona sama również wystąpi w sztuce. Zagra rolę matki Racheli, a Nutele, blacharz, zagra praojca Jakuba. Herszt Mops z rudym Welwem wystąpią jako Ruben i Szymon. Na scenie będzie macewa62. Pokażą ziemię Izraela, króla Egiptu, Filistyńczyków i Mojżesza.

Przekonuję się, że Jankiel jest głupi i do tego nieuk. Skąd bowiem wezmą się tam Filistyni? I co tu ma do roboty Mojżesz? Kiedy Jakub przywędrował do Egiptu, Mojżesza jeszcze nie było na świecie.

Na to odpowiada mi Jankiel, że tak jest napisane w książce. Z tej książki pochodzi sztuka Sprzedanie Józefa.

Na przedstawienie trzeba będzie wykupić bilet. Bez tego nie wpuszczą na salę. Bilet będzie kosztował 20 groszy.

Co robić? Do sobotniego wieczoru nie zdążę zebrać 20 groszy. Gdyby mi o tym powiedział w środku zimy, to bym zbierał grosz do grosza i mógł wykupić nie jeden, a dwa bilety.