— Chłopcze, przepraszam, młody człowieku!
— O co chodzi? Czego pani sobie życzy?
— Mam bilety.
— Co z tego?
— Co znaczy, co z tego? Przecież zapłaciłam!
Zastanowił się przez chwilę, po czym spojrzał na mamę.
— Zdaje mi się, że pani Frumet?
— Tak.
— A to jest pani chłopczyk?
— Tak.