Spotkanie Józefa z braćmi.

Usłyszycie piękne słowa i pieśni wspaniałe

do śpiewania w Purim, podczas libacji,

w każdym mieście i w każdym kraju.

Te słowa refrenu praojciec Jakub nie tylko recytuje wzniośle, ale wyśpiewuje trochę pod nosem i trochę piskliwie.

Na zakończenie klaszcze w dłonie i woła w stronę zamkniętych drzwi:

— Wchodźcie, wchodźcie dzieci moje!

I dzieci zaczynają wchodzić. Wchodzi Ruben i Szymon, Jehuda i Isaschar. Idą sztywno, jakby połknęli kije.

Oto wpada Naftali, jakby go ktoś z tyłu kopnął. Po nim wbiega Lewi, młodzieniec podobny do nieboszczyka.

Ma długie, zaczerwienione ręce, z którymi nie wie, co począć.