Usłyszawszy to, jeden z braci, Szymon w furmańskiej kurtce, wystąpił i grubym głosem, pełnym gniewu zawołał:
— Posłuchaj no ty, zapomnij o swoich snach! Nie ma rady, trzeba cię zabić.
Cała publiczność, a ja wraz z nią, wstrzymała oddech. Oto bowiem zbliżał się kres życia Józefa. On sam zszedł z podnóżka, padł na kolana i zaczął śpiewać:
— Aniołowie żalić się będą i płakać, jeśli brat brata zabije.
Szymon jednak był złym człowiekiem. Żądny mordu uderzył długim kijem w podłogę i tonem władcy rozkazał:
— Bracia, trzeba z nim skończyć.
Mocno zwiążcie go wpół.
Zdejmijcie mu jedwabną koszulę
i wrzućcie go w ciemny dół.
Józef wzniósł ręce ku niebu i zaczął prosić Boga, żeby zamknął pyski wężom i innym gadom, które mogłyby wyrządzić mu krzywdę.