Biała postać drżała jak liść. Wszyscy wiedzieli, że to krawcowa Szewa. Ta sama Szewa, która umiała śpiewać pieśni o miłości, o sierotach i znany szlagier Róża w środku drogi.
W sali zaległa cisza jak makiem zasiał. Szewa wyglądała teraz na wyższą niż zwykle. Jedną ręką oparła się o macewę i łamiącym się głosem zaczęła śpiewać:
— Drogi synu mój, Józefie,
Usłyszałam płacz twój gorzki.
Serce moje boleść ściska,
czego zbóje chcą od ciebie?
Powoli zaczynają synowie Józefa schodzić ze sceny. Idą gęsiego. Rachela staje oko w oko z Izmaelitami. Wyciąga ku nim ręce i matczynym, zawodzącym głosem prosi o wolność dla umiłowanego syna Józefa:
— Dobrzy ludzie, przez wzgląd na boleść matki
okażcie litość memu synowi!
Wysłuchajcie mnie, zważcie na mój płacz