Jankiel opowiedział mi to w najgłębszej tajemnicy. Powiedział mi, że się nie wychrzci, że nie chce być gojem. Gojów nie lubi. Ale z Janinką się ożeni.

Słuchając jego zwierzeń, poczułem, jak krew uderza mi do skroni. Zdawało mi się, że już jutro Jankiel wychrzci się. Powiedziałem mu, że jeżeli to zrobi, straci zarówno ten, jak i tamten świat. Skazany zostanie na męki piekielne. Jest to straszna cena. Smażą i pieką, rozżarzonymi obcęgami wyrywają włos po włosie z głowy i paznokieć po paznokciu z rąk i nóg. Najpierw wypalają jedno oko, potem drugie. Kiedy już jesteś ślepy, przywracają ci wzrok i na nowo zaczynają wypalać jedno, potem drugie oko. I wreszcie, dodałem, na tamtym świecie chodzi sobie taki diabeł, który nożycami obcina grzesznikowi codziennie jeden kawałeczek kutasa.

Jankiel oblewał się potem, nie mógł złapać tchu.

— Skąd wiesz? Byłeś przy tym?

— Co znaczy, skąd wiem? A kto o tym nie wie?

Jankielowi najwidoczniej moje słowa utkwiły w głowie. Zaczął unikać Janinki. Wieczorem nie przychodził już opowiadać bajek. Zdaje się, że i mnie zaczął unikać.

Kiedy nadeszły gojskie Zielone Świątki, mama wróciwszy z miasta opowiadała nam, że widziała Jankiela stojącego przy kościele podczas procesji. Stał bez czapki i patrzył na noszone przez młode siksy w białych sukniach krzyże i obrazy z Matką Boską. Janinka szła w procesji. Niosła czerwoną, aksamitną poduszeczkę, a na głowie miała wianuszek z niebieskich kwiatków. Ta nowina wprawiła nas w smutek. Jeśli Jankiel stał z obnażoną głową przed procesją, to znaczy, że ma zamiar się wychrzcić. A może już się wychrzcił? Czekałem na niego co wieczór przy drzwiach naszego domu. Nikt go jednak ostatnio nie widział. Zniknął. Nie pokazywał się.

Spotkałem go dopiero podczas naszych świąt Szawuot. Siedział znowu na koźle omnibusu z Janinką. Od razu się domyśliłem, a i serce mi podpowiedziało, że się nie wychrzcił. Po pierwsze, mówił po żydowsku, a po drugie gdyby, uchowaj Bóg, się wychrzcił, to nie siedziałby tak swobodnie łuskając dyniowe pestki.

Zapytałem Jankiela, gdzie przebywał cały czas. Dlaczego nie było widać ani jego, ani Janinki?

Na to pytanie odpowiedziała mi Janinka. Wyjaśniła, że kiedy chodzi z procesją i modli się w kościele, nie wolno obcować jej ani z Jankielem, ani ze mną. To grzech, oświadczyła. A że teraz procesje się skończyły, przyszła znowu do nas.