— Hej tam, panie!
Buty na ramionach szewczyka odwróciły się ku krzyżowi. Szewczyk popatrzył na mnie zamyślonymi oczami.
Powiedziałem do niego:
— Mama prosi, żeby pan przyszedł do nas w gości w sobotę.
Chuda twarz szewczyka pokryła się uśmiechem wdzięczności. Dopiero teraz zauważyłem, że wcale nie jest brzydki, jak mi się przedtem wydawało.
— Jako sobotni gość?
— Tak, jako sobotni gość.
— Ile masz lat chłopczyku?
— A jakie to ma znaczenie?
— Dla mnie ma to znaczenie.