— Jasne, że byłem tam! Odbywaliśmy tam manewry.
— Ach tak? — westchnęła z radości — co tam słychać? Czy widział pan tam popa?
— Oczywiście! Jak miałem go nie widzieć? Stary już jest.
— Powiada pan, że stary? Nie może być. Ileż to mu lat? Kiedy wyjechałam stamtąd miał czarną brodę.
— O nie, szanowna pani. On już jest stary. Brodę ma już całkiem białą.
— A może to ktoś inny?
— Nie. To ten sam, szanowna pani.
Bałaguła Jarme i wysoki Wolf chcieli się wtrącić do rozmowy. Też kiedyś służyli u „Fonio”, ale żona starszego strażnika i Lejbke rozgadali się tak szeroko i prawdziwie po rosyjsku, że tamci nie potrafili dotrzymać im kroku. Nie wszystko rozumieli. Tylko ojciec miał ogromną satysfakcję z rozmowy syna z Rosjanką. Jak się jest dostawcą siana dla wojska, to się rozumie po rosyjsku.
Siedział więc uśmiechnięty i co chwila zerkał na mamę i wołał:
— I co Frumet? Co powiesz o Lejbke? Nie spodziewałaś się tego po nim.