— On wszędzie występuje — powiada Cypa. — Toć przed samym carem śpiewał.
— To Żyd? — pyta mama z szacunkiem w głosie, nie tyle dla Batistiniego, ile dla swojej pięknej córki.
— Gdzie tam Żyd? Czy pozwalają Żydowi występować w Teatrze Wielkim?
Twarz mamy skurczyła się. To, że Batistini nie jest Żydem i jeszcze bardziej to, że lekceważąco traktuje się Żyda, sprawiło jej ogromną przykrość.
— Dawidowa Cypa słyszała? — wtrąca się Lejbke — Kudy101 Batistiniemu do Dawidowa? Właśnie, że Dawidów śpiewa przed samym carem-batiuszką102.
— Lejbke słyszał Dawidowa? — pyta zaczepnie Cypa.
— A jakże! Jasne, że słyszałem!
Lejbke robi krok do przodu, macha ręką w powietrzu, kiwa głową i intonuje:
— Wołga, Wołga, mat’ rodnaja103...
Tamten Dawidow chyba inaczej śpiewał, gdyż Cypa lekceważąco macha ręką i powiada: