Oczywiście bogaci Żydzi pokpiwali sobie z niego. Dlaczego taki Żyd jak rebe Menachem nie miałby nosić aksamitnej czapki i jedwabnej kapoty?
Rebe Menachem zrozumiał, że kpią z niego, więc odciął się, mówiąc, że do aksamitnej czapki dobrze jest „narobić”, a z jedwabnej kapoty należy zrobić majtki dla kobiet.
— Czy Żydzi kiedyś tak chodzili? — gorączkował się Menachem. — Pokażcie mi, jeśli łaska, gdzie jest napisane w Torze, że Żydzi przed wiekami chodzili w atłasowych kapotach i aksamitnych czapkach? Czy nie ładniej i zdrowiej chodzić z obnażoną głową, bez butów i bez tych wszystkich głupich strojów?
— Przecież pan już chodzi w surducie, więc czego jeszcze chcieć?
— Surdut potrzebny mi jak dziura w moście! To żona mnie tak wystroiła. Gdyby mnie zapytano, to bym wszystkim kazał chodzić w pelerynach. Jest w nich swobodnie, zwiewnie i człowiek ma gdzie ręce podziać.
— Zupełnie jak sztukmistrz Chapello albo jak krawiec Dawid Frojke — uśmiechali się pod wąsem Żydzi i po cichu na ucho sobie szeptali, że buchalter Menachem też jest stuknięty.
— Sztukmistrz Chapello i krawiec Dawid Frojke — zaczerwienił się reb Menachem — są milsi Bogu niż wy, ze swoimi zaszmalcowanymi kapotami i złodziejskimi sztuczkami. Chapello umie przynajmniej pokazywać sztuczki, Dawid Frojke — uszyć ubranie, a wy, co umiecie? Nawet parszy121 Pięcioksięgu z komentarzem Rashi nie potraficie objaśnić!
Reb Menachem niewątpliwie to potrafił. Mówiono o nim, że od nadmiernej wiedzy stał się heretykiem i zaczął interesować się syjonizmem. Przed laty przyjaźnił się z niejakim nauczycielem Izraelem, twórcą i dyrektorem szkoły, z której wyszło całe pokolenie gojów. Rebe Menachem i rebe Izrael całe życie rozmawiali o książkach. Nieustannie dyskutowali, kłócili się i skakali sobie do oczu podczas gry w szachy.
Ale od śmierci rebe Izraela, Menachem nie zawarł z nikim znajomości. Wyjątkiem był tylko pewien litwak — mełamed, który palił cybuch i bez przerwy zadawał pytania:
— Czy jest Bóg, czy nie ma Boga?