— Boisz się powiedzieć?

— Nie boję się. Kogo mam się bać? Nie wolno jednak o tym mówić.

— A kto ci powiedział, że nie wolno?

— Jest napisane w Torze.

— A czym, jak myślisz, jest Tora?

— Świętą Księgą!

Ozer odsunął się trochę ode mnie. Na podwórze wszedł spokojnym krokiem szalony Lejbl. Ten, co stoi całymi dniami na ulicy i zjada końskie łajno.

Między mną a Ozerem zapanowało milczenie. Patrzyliśmy na szalonego Lejbla tak długo, aż zniknął w drzwiach domu swojego ojca. Potem Ozer się odezwał:

— Wiesz, dlaczego Lejbl zwariował?

— Nie wiem.