— Ponieważ czekał na Mesjasza i nie mógł się doczekać.

— Wszyscy Żydzi czekają na Mesjasza.

— To wszyscy Żydzi zwariują.

Przeraziłem się. Nic innego tylko naprawdę jest stuknięty. Mimo, iż na podwórku nie było nikogo i nikt tego nie słyszał, wydawało mi się, że lada chwila spadnie na nas grad ognistych kamieni.

Bałem się dłużej przebywać z Ozerem. W nocy, we śnie, wciąż widziałem jego wykrzywioną gębę. Widziałem, jak biegnie po ulicach miasta z rogami na czole i z kozią bródką. Ja biegłem za nim i szczekałem. Słowem, Ozer wcielił się w diabła, a ja w psa.

Następnego dnia znowu spotkaliśmy się. O śnie nie wspominałem, ale bacznie przypatrywałem się, czy czasem nie ma rogów i koziej bródki.

Postawił mi znowu pytanie:

— Uczyłeś się Pięcioksięgu?

— Tak, uczyłem się.

— Wiesz, jak stworzony został świat?