Ich sioła i niwy ze bojnu nabieg

Obriak on mieczam i pożaram123.

Głos jego podnosił się coraz wyżej i wyżej. Już nie recytował, ale śpiewał. Nie był to ten sam Ozer, który zadawał dziwne pytania, na które sam nie umiał odpowiedzieć. Stał przede mną zupełnie inny Ozer. Wyższy, starszy, obcy i piękny.

— Wiesz, co to jest?

— Nie wiem.

— To wiersze. Wiersze Puszkina. Wiesz, kto to był Puszkin?

— Nie wiem.

— A kto to był Lermontow?

— Nie mam pojęcia. Nauczyciel Matias nie uczy nas ani Puszkina, ani Lermontowa. My jesteśmy na etapie czistopisania.

— Zaczekaj — macha Ozer ręką. — Zaraz ci wyrecytuję coś z Lermontowa.