I mówiąc to, pokazał palcem na szeroki brązowy kredens stojący między łóżkami babci i dziadka.

— A co słychać poza tym?

— U Dancygerowej jest duża beczka. Taka beczka! — Władek widocznie nie usłyszał pytania dziadka.

— Przecież już wiem, że Dancygerowa posiada dużą beczkę.

— Taką dużą, wielgachną beczkę.

Beczka Dancygerowej stała się ogromnym problemem Władka.

Nie mógł z jej powodu spokojnie spać. Kiedy nawet udawało mu się po kolacji zdrzemnąć, nie przestawał mruczeć:

— U Dancygerowej beczka duża. Taka duża beczka!

Przez pół dnia wlewał do niej dziesięć wiader wody. Wchodził po schodach na górę. Wchodził i schodził. Ale nie dostawał więcej niż dwa grosze.

— Niechby się spalili ci bogacze, prawda, Władku? — zapytał go dziadek, stuknąwszy żelazkiem w poły mundurka.