— Ważna mi nauka.

Mama nie odpowiedziała. Ja starałem się jeść powoli, małymi kęsami, ale zaciskało mi się gardło i oczy zaczęły łzawić. I nagle babcia z hukiem odstawiła kubek kawy i donośnym głosem zawołała:

— Mendel, ty płaczesz?

Mama również postawiła swój kubek kawy. Jej podbródek nieco się wykrzywił.

— Sza, Mendelku, nie płacz.

I mówiąc to, nie przestawała mnie głaskać po głowie.

— Nie płacz. Powiedziałam to dla żartu. Przestań płakać... zupełnie ładnie jesz.

Dziadek gniewnie mruczał.

— Warszawa! Też mi coś!

Matka w końcu dała za wygraną. Ale mnie nadal było ciężko na sercu.