— Niech cię o to głowa nie boli!
— Co jednak będziesz robiła? — zapytał dziadek, wysuwając do przodu bródkę.
— Coś tam będę robiła. Nie martw się. Potrafię trzymać pióro w ręku. Umiem czytać, umiem pisać. Gdyby nawet zachciało mi się udzielać korepetycji, to na kawałek chleba zarobię.
— Chcesz zostać mełamedem dla dziewcząt?
— A jeśli nawet, to co?
Tu już babcia nie zdzierżyła. Zerwała się z kuferka i powiedziała:
— Nie chciałam się wtrącać, ale kiedy zaczynasz pleść głupstwa, muszę ci oświadczyć, że nie masz racji.
Babcia wypowiedziała to cichym głosem. Tylko głowa jej się trzęsła. Tata zrozumiał jej słowa tylko po ruchu warg. Zrobiło mu się trochę cieplej na duszy.
— W naszym domu pali się w piecu — powiedział tata jakby do stołu. — Poleciłem przygotować mleko, ser i masło...
— Pięknie dziękuję! Popatrzcie tylko, jak się wykosztował. A kiedy czasami proszę go o dodatkowy złoty na wydatki, to zaraz wybucha z awanturą.