— Chodzi ci o to, żebym cię przeprosił? — tato rozłożył bezradnie ręce. — Więc cię bardzo przepraszam.
Znowu zapadła cisza. Władek drzemał sobie z fajką w ustach. Dziadek podniósł igłę do lampy i przeciągnął nitkę.
— Kto tam napalił w piecu? — mama przerwała ciszę.
— Ja kazałem napalić. Jest mleko, masło... mięsa nie poleciłem przygotować. Wiem, że...
— A pościel zmieniona?
— Tak. Poleciłem dać świeżą. Jest w domu ciepło, czysto.
Głos ojca też był ciepły i czysty. Podszedł do warsztatu dziadka, przy którym siedziała mama.
— Masz jakieś rzeczy? Wezmę dorożkę.
— Gdzie teraz można dostać dorożkę?
— Dostanie się.