— Nie. Niech ją szlag trafi. Wypiję za zdrowie pana krawca. Zdrowie!
— Haim! Haim!
Mama też nadpiła wódki ze szklaneczki. Ja bym teraz mógł wypić całą butelkę.
— Robi się późno.
— Dobrej nocy.
— Dobrej nocy. Dobrego roku. W szczęśliwą godzinę.
Ojciec szedł z przodu. W obu rękach trzymał pakunki matki. Ja z matką szliśmy z tyłu. Władek podskakiwał w tańcu. Dziadek z babcią stali w otwartych drzwiach. Babcia trzymała lampę na wysokości głowy. Dziadek trzymał między wargami nitkę fastrygową i nucił pod nosem:
Przeprośmy się, przeprośmy,
kup mi pomarańczę!