Panował u nas zwyczaj, a nawet prawo, że przenosiny z jednego do drugiego mieszkania musiały się odbyć w gojski dzień świętego Jana24, który wypada w tygodniu zamykanym przez Szabat Nachmu25. Tego dnia walała się po chodnikach słoma z rozprutych sienników. Drzwi i okna były otwarte na oścież i chłopcy wpadali i wypadali z domów. Psy łaziły po świeżo usypanych śmietnikach. Nobliwi Żydzi w środku tygodnia kroczyli przy wozach naładowanych żywnością i sprzętem gospodarskim.

Mama nie chciała jednak tak długo czekać. Na stare mieszkanie nie mogła po prostu patrzeć. Z każdego kąta coś człowieka wyganiało. Toteż natychmiast po opuszczeniu domu dziadków zaczęła szukać nowego mieszkania. Wkrótce znalazła i wynajęła najlepsze chyba w mieście mieszkanie. Istny pałac.

Poczekano, aż minie sobota i we wtorek, jako że jest to dzień szczęśliwy, zorganizowano przeprowadzkę.

Chłop, który codziennie rano przychodził budzić ojca, nie wiedział nic o naszych planach. Zgodnie ze zwyczajem stanął przed oknem starego mieszkania i zaczął pukać w szybę, wołając:

— Panie kupiec! Panie kupiec!

Ale pan kupiec, to znaczy mój tato, był już ubrany. Wpuścił chłopa do mieszkania i powiedział mu, że dzisiaj nie pojedzie na wieś. Dzisiaj przeprowadza się do nowego mieszkania. Chłop zaś pomoże mu z przeniesieniem rzeczy.

Tego dnia nie poszedłem do chederu. Modlitwę odmówiliśmy wcześniej niż zwykle. Szybko, na jednej nodze zjedliśmy gorące śniadanie, odmówiliśmy błogosławieństwo dziękczynne i zabraliśmy się do roboty.

Ojciec razem z chłopem z trudem odsunęli szafę od ściany, na której pozostała duża ciemna plama, mieszanka pajęczyny i kurzu. Na podłodze nieposprzątanego mieszkania walały się niedopałki papierosów, pogięte łyżki cynowe, drewniane formy do odlewania chanukowych bączków26 i parę sztywnych mankietów zmarłego Mojsze.

Kiedy zdjęto lustro wiszące nad komodą, ukazał się pająk, który w popłochu zaczął uciekać po ścianie w kierunku belki pod sufitem. Tam się zatrzymał i jakby zdziwiony popatrzył na zamieszanie i nieporządek powstały w mieszkaniu.

Łóżko ojciec sam rozebrał. Chłop chciał mu pomóc, ale ojciec się nie zgodził. Rozwarł wargi i pokazawszy mu dwa rzędy białych, zdrowych zębów, oświadczył chłopu po żydowsku: