— Kto mówi, że gorsza? Uchowaj Bóg! Zaczekaj, rzucę okiem. Może znajdzie się miejsce w szafie.
Niebawem szuba zawisła w naszej szafie. Hudl ściągnęła z siebie jeszcze kaftan i watowany serdak. Została w barchanowej bluzce i spódnicy. Teraz zaczęła się na nowo rozglądać po kuchni.
— Tutaj będę?
— Tak, Hudl.
— Czy tu jest tak ciepło, jak mi mówiłaś?
— Ciepło jak w piecu.
— A gdzie tu ubikacja?
— Na dworze. Dwa kroki od drzwi.
Mama rozmawiała z Hudl pokornie, z przymilnym uśmiechem. Jakby czuła się winna.
— A gdzie podziewa się twój mąż?