— Połóż się, darling37 — powiedział miękko — ja się tylko ogolę i wezmę prysznic.

Chwilę milczała, nie usiłując jednak uwolnić ramion. Jasny, gęsty zarost pokrywał jego policzki i brodę, pod oczami miał sińce.

— Musisz wieczorem pięknie wyglądać i pięknie śpiewać.

Potrząsnęła głową.

— Tak — powiedział, lekko ją do siebie przyciągając.

— Nie ma cudów!

— Ja zrobię ten cud — powiedział tuż przy jej twarzy — po to mnie masz.

Słynna śpiewaczka, jakby się znalazła na estradzie wobec szczelnie wypełnionej widowni, nagłym, trochę niecierpliwym gestem cofnęła głowę do tyłu.

— Co robiłeś w nocy?

Uśmiechnął się.