— Wolałabyś, żeby nikt na mnie nie spojrzał?
— Czasem sama nie wiem, co bym wolała. Na próbie byłam okropna.
— Wieczorem będziesz wspaniała.
— Jestem zmęczona, Aimo.
— Połóż się, a ja tylko skoczę do siebie po maszynkę do golenia. Przy mnie zapomnisz o zmęczeniu. Potem każemy podać lunch tu, na górę.
— Nie mam apetytu.
— Będziesz miała, zobaczysz! Potem będziemy odpoczywać, ściemni się, na dworze będzie śnieg, wiatr i zimno, a nam będzie ciepło i zacisznie, i będziemy się kochać, kochać i jeszcze raz kochać, a potem wypoczęta i piękna zabierzesz się do swojej grande toilette38... jaką suknię włożysz?
— Pojęcia nie mam. Może tę wielką, czarną?
— Cudownie w niej wyglądasz! Więc zrobisz swoją grande toilette, ja się przez ten czas też przebiorę, ale szybko, żeby ci towarzyszyć przy ostatnich pociągnięciach pędzla, i potem zejdziemy na dół, podjazd jest tutaj tak dobrze urządzony, że gdy będziesz wsiadała do auta, nie muśnie cię ani jedno skrzydełko wiatru, ani kropelka śniegu na ciebie nie spadnie, po drodze dasz mi monetę, a ja, jak zawsze, wyskoczę z auta, żeby w twoim imieniu i na intencję twego powodzenia wrzucić pieniądz do puszki kościelnej... w Warszawie jest dużo kościołów.
— Możemy przejechać koło św. Krzyża, tam jest serce Chopina.