— Od czego?

— Tak w ogóle.

— Brednie!

— Pewnie brednie, ale wszyscy mówią.

— Co znaczy wszyscy?

— Różne typy, wie wuj, u nas w PIP-ie się przewijają, takie różne dzwony, lichtarze i organki. Ale, jak wuj o niczym nie sły­szał, to na pewno plotka. A jeszcze wczoraj wieczorem, tu przy tym samym barze, jeden aktor przysięgał się, że to prawda.

— Ze Stołecznego?

— Chyba tak, tak przynajmniej konfabulował64.

— Jak się nazywa?

— Wyleciało mi. Młody, młodszy ode mnie.