— Pięćdziesiątkę mogę ci postawić. Ale jedną.
— Dziękuję, wuju — na to Wajs — prześlę wujowi pocztówkę z żółwiem, żółwie przynoszą szczęście. Pani Lalu, dla mnie setkę i, jasne, pan dyrektor Otocki za wszystko płaci.
Otocki chciał zaprotestować, lecz spojrzawszy na zegarek (dochodziła siódma, a musiał jeszcze wstąpić po żonę, która w „Sygnałach” miała zebranie partyjne), zażądał rachunku.
— Wszystko razem? — spytała tęga utleniona blondyna.
— Razem — zgodził się.
I do siostrzeńca:
— Więc?
— Kiedy naprawdę, wuju, to koszmarnie głupie.
— Mam nadzieję.
— Więc mówią, że od nowego sezonu teatr wuja będzie się nazywać Teatr KaKa.