Wanert zwięźle:
— Cieszę się. Chciałbym zrobić dobre przedstawienie.
— Zrobisz! Jest tylko jedno „ale”.
— Raszewskiego?
— Nie, moje. To, oczywiście, nie jest warunek, tylko sugestia. Otóż, stary, po rozmowie z Raszewskim jeszcze raz sobie przemyślałem całą sprawę, twoja koncepcja jest nowa i twórcza, ale właśnie dlatego, że taka jest, doszedłem do przekonania, że z tej historii należy bezwzględnie wyeliminować Monikę. Mówmy otwarcie, ty wiesz dobrze, jakie ona ma możliwości, ja też wiem, co się będziemy obcyndalać? Cudów nie ma, położyłaby spektakl.
Eryk Wanert:
— Zdaje się, że to nie ja upierałem się przy Monice? Twierdziłeś...
— Masz rację, mój błąd, przyznaję. Dlatego chcę to naprawić.
— Obawiam się, trochę za późno.
— To już mnie zostaw.