Dłuższą chwilę siedzą w milczeniu, wreszcie Magda kładzie rękę na dłoni Antka.

— Przepraszam cię.

— Miałaś jakąś przykrość?

Magda potwierdza skinieniem głowy.

— Na uczelni?

Znów tylko ruchem głowy zaprzecza.

— Więc co? Dlaczego nie chcesz powiedzieć? Magda!

Magda siedzi z głową pochyloną, lekko przygryzając górną wargę, jakby się rzeczywiście bała, że się rozpłacze. Wreszcie mówi:

— Ojciec wyjeżdża.

W pierwszej chwili nie zrozumiał.