ciężkim oddechem ludzi
w więziennych i szpitalnych pasiakach
ktoś krzyczał
rozbijając powietrze, jak szklany posąg bohatera —
w tych głębokich warstwach czasu
zanikających jak dźwięk i jak dźwięk wibrujących niezniszczalnie
w kamiennej i czarnej przepaści
gdy w zastygłych warstwach lawy
sztywny pod ciężką liturgiczną szatą
zdobywałem kamienną ścianę