Zaremba spojrzał na zegarek i chwycił się za głowę.

— Jezus Maria! To ja już jestem ojcem!

Lekkość, z jaką się poderwał i pomknął ku garderobie, wskrze­siła najlepsze jego czasy. Wrócił prawie natychmiast, z notat­nikiem w ręku.

— Co to za szpital?

— Dzieciątka Jezus. Zaraz ci dam numer centrali. 29–60–21.

Zaremba wykręcił numer.

— Zajęty! Akurat teraz kogoś przypiliło.

A ponieważ dla swego podniecenia i niecierpliwości musi znaleźć jakieś ujście, otwiera notes i pod datą 18 kwietnia wypisuje dużym i pośpiesznym pismem: URODZINY TOMASZA.

— Skąd wiesz, że to jest syn? — pyta Andrzej Wnuk.

Zaremba spogląda na niego ze zdumieniem.