Łukasz, leżąc na wznak i z męskością wciąż w stanie silnej erekcji, podniósł słuchawkę:

— Tak, słucham?

— Łukasz? Mówi Witold Otocki.

— Dobry wieczór, panie dyrektorze.

— Jest Beata?

— Oczywiście. Podać ją panu?

— Bądź tak dobry.

— Już podaję — i półgłosem do Beaty — stary KaKa.

Ponieważ leżał po zewnętrznej stronie tapczana, ułożyła się wygodnie w poprzek jego ciała i dopiero wtedy wzięła słucha­wkę.

— Jestem.