— Mama mi tego ani razu nie powiedziała. Wiesz, trochę tych kwiatów zawiozę przed odjazdem mamie. Twojej także.
— Będzie zachwycona.
— Trochę mi przykro, że mama nie przyszła na koncert. We wtorek też nie była.
— Zlituj się, Halinko, sama widziałaś, jaka jest pogoda, a twoja mama przekroczyła osiemdziesiątkę, w Polsce ludzie szybciej się zużywają niż tam, u was.
— A twoja matka?
— Ba! Moja jest szczególnie przemyślnym kaprysem natury.
— Pięknie dzisiaj wyglądała. Gdybym miała żyć długo, chciałabym się zestarzeć, jak ona. Ale wolałabym nie. Podziwiać można starość drugich, własna jest nieprzyzwoita. Nie uważasz?
— Owszem, uważam.
— Wiesz, Adam, ile my się znamy?
— Długo.