Już nie mogę, moja miła, brak mi tchu,
Bolą oczy od tortury szklanych kół...
Ona z dołu głową w górę leci znów,
Zamieniona, obrócona cała w RUCH...
Arka
Niewielka sobie arka, bez okien i wież,
Od deski do deski będzie z łokieć32 wszerz,
Nie taka znów wysoka — dno przy wieku tuż,
Ale za to będzie miała mą wysokość wzdłuż!
Z dębowego drzewa, bogobojna łódź,