Lęk nieustanny, niepokój miałem,
Czy w domu wszystko, czy w domu cało?
Kiedym was odbiegł, chodziłem wokół
Po różnych krajach z płomieniem w oku,
Nie mogłem spocząć, powstrzymać kroków,
Jednego tylko tęskny widoku.
Gdy ku domowi zwracałem głowę,
Widziałem nad nim chmury gradowe,
Zwały kraczące, ciemno-wiorstowe11...
Chciałem je moim odpędzić słowem!