I z wieczności — sama wiesz najlepiej —

Będzie łkał: jeszcze jeden do mnie raz,

Przepij, moja luba, przepij.

Brzękną szkła... patrzysz w krąg — tenor sczezł4,

Ton ostatni jeszcze słania się po stole,

A z kieliszka drugi bies, rudy bies,

Wyjrzał tępy — czarną bruzdę ma na czole.

Wlepił wzrok: w mózgu myśl, ostra kra —

Tęskny gzygzak tnie ci czoło między brwiami...

Stuknął w szkło — już w kieliszku jestem — JA!