W czułą jakąś noc się poczęło.

Niespodzianie ścisnęła ci się krtań,

Gdyś może sobie, ot tak, przy oknie stanął! —

Wyszeptałeś nad słowem: «Stań się, stań,

Stań się drzewem, ptakiem, dziewką ukochaną»...

Ach, od tęskności lubej, od szeptu tego,

Czyś mógł wiedzieć, co za sprawa się pocznie. —

Że pochwyci, poniesie ciebie czułego

Niewyrażalne a będące a niewidoczne.

Już nie ptak, nie drzewo, ani najmilsza z dziew,