I mówcie — jakże biec mi stąd?...

Coś solą w oku naszych miast,

Warszawo! kocham nóg twych rytm,

Twój spleen, twój lombardowy kwit,

Co oko piekl nie jeden raz...

Twój akcent w uszach moich brzmi

I mimo klątw, krakowskich gróźb —

Kocham twe cuś i twoje ktuś

I czarujące zawsze ji...

Tu wschodzi laur, zakwita mirt,