z niknącej zorzy... Czekają nas pewno
w złotym pałacu twojego rodzica...
PSYCHE
Więc pójdziem w blaskach srebrzystych księżyca...
Patrz, ten ostatni rąbek krwawej zorzy
lśni pośród drzewin, jakby uśmiech boży,
przed nadchodzącym snem rzucony światu...
Tam, gdzie przed chwilą był namiot z szkarłatu,
teraz się błękit bezdenny rozpina
i mży gwiazdami... O, słodka godzina!