za tę królewskość twą sponiewieraną,

za zbezczeszczoną boską świętość twoją,

za to Coś, czego nazwać nawet nie umiem, a co ja

jeden może w twojej obecności odczuwam,

jak nutę hymnu, która się zbłąkała

w powszednim gwarze ulicy — jak lśnienie

monstrancji, którą świętokradzka ręka

gdzieś na śmietnisko porzuciła — Psyche!

ja ciebie kocham za to, kocham! Kocham...

PSYCHE